Zwierciadło codzienności
niedziela, 23 października 2016
piątek, 15 maja 2015
Prolog
Powoli wstałam z łóżka po kolejnej bezsennej nocy. W pokoju było dosyć ciemno. Spojrzałam na zegarek. Była 5:30 . Zaczęłam szykować ubrania. Na 8 miałam kolejną wizytę u psychologa. Nienawidziłam tam chodzić. Robiłam to tylko dla martwiącej się o mnie mamy.
Zapowiadał się piękny i słoneczny dzień. Ale jednak musiałam się zdecydować na długi rękaw. Robiłam tak od początku lata. Miałam tego powoli dosyć. Ale nie czułam potrzeby żeby ludzie oglądali moje ręce , a w szczególności nadgarstki, które szczególnie były narażone na spojrzenia ulicznych gapiów. Źle mi było okłamywać mamę. Ale gdybym powiedziała jej prawdę , jeszcze bardziej by się martwiła.
Około 7 zeszłam na dół po dosyć długiej kąpieli. Na śniadanie zjadłam suchą bułkę , którą popiłam wodą. Tyle mi wystarczało. Zresztą mogła bym nie jeść w ogóle. Ale była to kolejna czynność , którą robiłam dla mamy. Zresztą to że żyje było tylko dla mojej mamy.
Zapowiadał się piękny i słoneczny dzień. Ale jednak musiałam się zdecydować na długi rękaw. Robiłam tak od początku lata. Miałam tego powoli dosyć. Ale nie czułam potrzeby żeby ludzie oglądali moje ręce , a w szczególności nadgarstki, które szczególnie były narażone na spojrzenia ulicznych gapiów. Źle mi było okłamywać mamę. Ale gdybym powiedziała jej prawdę , jeszcze bardziej by się martwiła.
Około 7 zeszłam na dół po dosyć długiej kąpieli. Na śniadanie zjadłam suchą bułkę , którą popiłam wodą. Tyle mi wystarczało. Zresztą mogła bym nie jeść w ogóle. Ale była to kolejna czynność , którą robiłam dla mamy. Zresztą to że żyje było tylko dla mojej mamy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)